Przez 8 dni mogliśmy modlić się za zmarłych, nawiedzając cmentarze, ofiarując im zyskane odpusty. Nieustannie palące się znicze na grobach świadczą o miłości do zmarłych.
Cmentarz w Michalicach jest nieco inny niż rok temu, a to z powodu nawałnicy, która nawiedziła ziemię namysłowską w lipcu b.r. Wichura powaliła ponad dziesięć słupów wysokiego napięcia niedaleko Michalic, które legły, jakby były zrobione z zapałek, zerwała dachy itp. Kataklizm dał się we znaki i naszej wiosce. Nocą, z niedzieli 19 lipca na poniedziałek, porywisty wiatr powalił drzewo, które rosło tuż przy wieży kościoła…
Drzewo to, wielki Grab, rosło w środku grobu! Jak to się stało?
.
Pochowani tam zostali: Śp. Julius Gafert (†2.12.1916) i Meta Gafert (†28.10.1924). Pewnie byli małżeństwem.
Grobami niemieckimi (Ślązaków?) opiekowali się napływowi mieszkańcy Michalic, myślę raczej po to, by dochować tam swoich krewnych. Dlaczego tej jeden grób został pominięty? Widać już musiało rosnąć spore drzewko, którym nikt nie chciał się zająć. Księdzu kanonikowi Romanowi Kubisowi też chyba nie zależało na tym grobie (może czymś mu się narazili?). Grab pięknie rósł i każdej jesieni raczył pobliskie groby żółtymi, grabimi liśćmi, ku utrapieniu potomków tych, którzy zostali tam pochowani, a którzy młodym drzewkiem ok. 70 lat temu nie mieli zamiaru się zainteresować ;).
Opatrzność Boża uratowała kościół, nawet groby nie zostały uszkodzone (tylko przesunięcie płyty nagrobnej). W środku spróchniałe, jak się okazało, drzewo złamało się na płot od drogi. Gdyby runęło na świątynię…
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Sprzątnięciem drzewa zajęła się spółka gminna EKOWOD, za co jeszcze raz im bardzo dziękujemy. Naprawy zaś płotu przed Uroczystością Wszystkich Świętych i Dniem Zadusznym podjął się Pan Aleksander Wolski
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Ruche in Frieden – „Wieczne odpoczywanie racz im dać, Panie!”